Teoria „Pozwól im” poprawiła wszystkie moje relacje
Zawsze zmagałem się z dość poważnym stanem lękowym i głęboką potrzebą kontroli. Spędziłem lata na terapii, zapełniając swój zestaw narzędzi narzędziami, które pomogły mi zwalczać tę potrzebę w czasie rzeczywistym, z różnym poziomem sukcesu. Myśl, że nie jestem lubiana, przytłacza mnie jak ciężar świata i pogorszyłam wiele sytuacji z powodu moich skłonności do zadowalania ludzi – z czego nie jestem dumna.
Po szczególnie trudnej sytuacji z przyjacielem, która pozostawiła mnie zagubioną, natknąłem się na teorię „Pozwól im” dzięki autorowi i trenerowi myślenia Mela Robbinsa . The Film z Instagrama – zamieściła post, w którym wyjaśniła teorię, która od razu mi się spodobała i nie jestem sam – film ma 1,4 miliona polubień. Robbins wyrył mi tę teorię tak głęboko w pamięci, że nigdy jej nie wypuszczę, i od tego czasu zmieniło to sposób, w jaki podchodzę do każdej sytuacji w moim życiu. O co więc chodzi w teorii „Pozwól im”? Dzielę się tym i dzielę się tym, jak pomaga mi to znaleźć szczęśliwszą i bardziej skoncentrowaną wersję siebie.
W tym artykule 1 Na czym polega teoria „Pozwól im”? 2 Jak działa teoria „Pozwól im”? 3 Jak ćwiczę teorię Niech Im 4 Jak teoria „Pozwól im” zmieniła moje relacjeNa czym polega teoria „Pozwól im”?
Chociaż mógłbym sparafrazować, pozwolę, aby słowa Robbinsa mówiły same za siebie. Wyjaśnia teorię w jej najprostszej formie, podając kilka przykładów. Jeśli znajomi nie zapraszają Cię na brunch w ten weekend, pozwól im na to, mówi szczerze Robbins. Jeśli osoba, która Cię naprawdę pociąga, nie jest zainteresowana: zobowiązanie , niech. Początkowo myślałem, że te przykłady wydają się bardzo oczywiste. To znaczy, prawda? Może w teorii, ale nie zawsze w praktyce – na pewno nie dla mnie.
Według Robbinsa zbyt dużo czasu i energii marnujemy na zmuszanie innych, aby spełniali nasze oczekiwania. Lepszą reakcją, szczególnie w naszym życiu społecznym, jest pozwolenie im istnieć tak, jak chcą. Chodzi o to, że ludzie ujawnią ci swoje prawdziwe oblicze poprzez swoje zachowanie i musisz im na to pozwolić – prawdziwy autorytet leży w tym, co zdecydujesz się z tym zrobić. Od razu mnie to zainteresowało, ale nadal byłem dość sceptyczny, więc rozpocząłem badania. Znalazłem doświadczenia z pierwszej ręki, pułapki i dalsze wyjaśnienia, co skłoniło mnie do głębszego zagłębienia się w temat.
Jak działa teoria „Pozwól im”?
Gloria Zhang, psychoterapeutka zarejestrowana w CCPA i prowadząca Podcast Wewnętrzne dziecko , zauważył, że teoria ta pozwala nam odpuścić ciężar odpowiedzialności za rzeczy, na które nie mamy wpływu. Dalej mówi: Nie możemy zmuszać ludzi do zachowywania się w sposób, jakiego nie chcą. Dlatego próby kontrolowania lub wymuszania zawsze będą prowadzić do większego strachu, urazy i nieszczęścia. To mocno do mnie przemawiało. Spędziłem tyle czasu zamartwiając się swoimi decyzjami i tym, jak inni na nie zareagują, że całkowicie straciłem z oczu to, czego chcę.
Ludzie ujawnią ci swoje prawdziwe oblicze poprzez swoje zachowanie i musisz im na to pozwolić.
Zhang dodaje: Pozbywając się przywiązania do rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli, możemy swobodnie skupić uwagę na rzeczach, na które mamy wpływ. Podaje przykłady, takie jak chęć kontrolowania wzorców wysyłania SMS-ów innej osoby lub przekonania polityczne – dwie rzeczy, o których wspomniałam w rozmowie na temat relacji w moim życiu z moim partnerem zaledwie kilka tygodni temu. Koncentrowanie się na naszych decyzjach, myślach i trajektoriach daje nam większe poczucie wewnętrznego spokoju. Ta teoria działa, ponieważ jest prawdziwa: nie możesz kontrolować, jak inni ludzie się zachowują, co robią ani co mówią. Jedyną rzeczą, nad którą masz kontrolę, jesteś ty.
Jak ćwiczę teorię Niech Im
1. Odcinam się od swoich oczekiwań – w zdrowy sposób
Bardzo ciężko pracowałam, aby uwolnić się od mentalnej i emocjonalnej walki związanej z nadmiernym martwieniem się decyzjami ludzi wokół mnie. Czy to znaczy, że już mnie to nie obchodzi? Oczywiście, że nie. Jednak to, co moi znajomi robią ze swoim czasem wolnym, nie jest moją sprawą, tak samo jak to, co ja robię ze swoim, nie jest ich sprawą. Spędziłem nieskończoną ilość czasu, myśląc o partnerach, których nie lubię, lub o ruchach, jakie podejmują moi przyjaciele w swojej karierze, i po co? To ich partner i to jest ich kariera. To, że oczekiwałem od kogoś czegoś innego, nie oznacza, że jego postępowanie jest złe. To ich życie i muszę pozwolić im nim żyć.
Nadal czuję, że jestem trochę zamknięta w sobie, gdy moi bliscy mi nie zwierzają się, ale zauważam rozbieżność między moimi oczekiwaniami dotyczącymi tego, co moim zdaniem powinni mi powiedzieć, a informacjami, do których mam prawo. W tej kwestii również obniżę sobie poprzeczkę. To, że ktoś w moim życiu chce mieć dostęp do informacji, nie oznacza, że muszę się nimi dzielić.
2. Biorę na siebie osobistą odpowiedzialność i pozwalam, aby inni też ją wzięli
Nazwij to moją naturą sprawiającą przyjemność ludziom lub pielęgnującym refleksem, ale uwielbiam pomagać… nawet jeśli ludzie tego nie potrzebują. Tam byłam i gorączkowo podążałam za moimi przyjaciółmi po barze na studiach, upewniając się, że nie piją za dużo, mimo że nikt o to nie pytał. Czy oszczędziłem ludziom wielu kaców? Prawdopodobnie. Czy zapewniłem sobie spokój? Zupełnie nie. To brzmi jak głupi przykład, ale sięga znacznie głębiej. Nie jestem dobra w pozwalaniu ludziom ponosić konsekwencje. Poznanie teorii „Pozwól im” nauczyło mnie, że ciągłe próby wkraczania i ratowania ludzi, okradam ich z możliwości rozwoju. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki i nie oznacza to, że ludzie nie potrzebują od czasu do czasu pomocy. Jeśli jednak chodzi o powtarzające się zachowania, ludzie muszą wziąć odpowiedzialność za własne konsekwencje.
Ja też to ćwiczę za zamkniętymi drzwiami. Dopiero niedawno zacząłem szczegółowo spisywać ogromną liczbę spotkań i harmonogramów, które muszę śledzić w jednym miejscu. Odkąd pamiętam, w jednej trzeciej operowałem na Gcal, w jednej trzeciej w planerze i w jednej trzeciej w głowie. Mój narzeczony ma nienaganną pamięć do dat i godzin, dlatego wściekałam się, gdy wydawało mi się, że powinien był mi przypomnieć o jakimś wydarzeniu lub terminie. Jednak to nie jest jego praca. To jest moje. Jasne, dotarcie do mnie mogło zająć kilka stresujących nocy, ale teraz WSZYSTKO zapisuję. Musiałem wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i dzięki temu rozwinąłem się. Dla mnie najtrudniejsze jest pozwolić innym robić to samo.
Nienawidzę odczuwać obsesyjnej potrzeby wykorzystania potencjału, jaki inni we mnie widzą, ale muszę też porzucić to w innych.
3. Pozwalam ludziom być sobą
Nauczyłam się, że muszę pozwolić ludziom być tym, kim są i kim nie są. Nienawidzę odczuwać obsesyjnej potrzeby wykorzystania potencjału, jaki inni we mnie widzą, ale muszę też porzucić to w innych. Zadawałam sobie pytanie, wraz z przyjaciółmi, moim narzeczonym, rodziną, współpracownikami – dosłownie wszystkimi – czy jestem autentycznie związana z tą osobą, biorąc pod uwagę to, kim ona jest lub kim chcę, żeby była. Jeśli odpowiedź jest druga, wiem, że nadszedł czas na refleksję. Ciągłe myślenie o tym, co chciałbym, żeby ludzie zrobili, powiedzieli lub zmienili, nie pozwala mi być obecnym obok mnie. Im bardziej dystansuję się od moich wizji ludzi, tym częściej widzę ludzi (i siebie) takimi, jakimi jesteśmy… czasami, lepiej lub gorzej.
Jak teoria „Pozwól im” zmieniła moje relacje
Rozwój wiąże się z wieloma dyskomfortami, co nie jest nowym pomysłem. Radzenie sobie z rzeczywistością tego, kim ktoś jest, pozwala mi podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące tego, kim jestem i jakimi ludźmi chcę się otaczać. Teoria „Pozwól im” zmusza mnie do skupienia się na sobie, na tym, jak reaguję na stresory, na moich typowych wzorcach myślenia i obszarach, w których muszę się rozwijać.
Takie nastawienie chroni i kontroluje mój spokój emocjonalny, jak to ujął Robbins, a także pozwala mi oderwać się od spraw innych ludzi. Daleko mi do doskonałości, ale czuję się szczęśliwsza i pewniejsza niż kiedykolwiek. Moje relacje się poprawiają. Popełniam błędy i pozwalam moim bliskim popełniać swoje. Uwalniam kontrolę nad opiniami i decyzjami ludzi. A przede wszystkim odpuszczam i akceptuję to, co jest – w każdej dziedzinie mojego życia.






































