Zakochałam się w moim najlepszym przyjacielu… a on nie czuł tego samego
Siedziałam obok mojej najlepszej przyjaciółki na jej królewskim łóżku, otoczona masą poduszek, robiąc to, co najlepsi przyjaciele robią najlepiej: szczere rozmowy.
Choć było to bolesne, utrata tej przyjaźni nie miałaby znaczenia, gdybyś się niczego nie nauczyła – powiedziała, a jej słowa utkwiły w pamięci. Rozpamiętywaliśmy stratę jednej z moich najbliższych przyjaźni. Mój najlepszy przyjaciel (nazwijmy go David), w którym w trakcie naszej trzyletniej przyjaźni uświadomiłam sobie, że jestem zakochana. Naturalnie ułożyliśmy szczegóły jak talię kart: co poszło nie tak, jakie błędy popełniły obie strony, jakie pozostawiły po sobie blizny, czego się z tego nauczyłem i przede wszystkim, jak planowałem odpuścić i ruszyć dalej.
Dokonałem rzeczy nie do pomyślenia. Napisałam emocjonalną notatkę do Davida, kończącą naszą przyjaźń, a na dodatek wysłałam też SMS-a – SMS, w którym powiedziałam, że nie mogę się już dłużej przyjaźnić. Emocjonalna, niezadowolona notatka przyszła później, gdy poczułem potrzebę wyjaśnienia mojego tekstu. (Notatka, dodam, że została napisana, gdy byłem lekko wstawiony.) Na liście rzeczy, przed którymi bardzo ostrzegam, znajdują się notatki po pijanemu wraz z SMS-ami, sygnałami dymnymi lub jakąkolwiek komunikacją, szczerze mówiąc, w stanie, w jakim byłem emocjonalnie.
Cofnijmy się do roku 2016, kiedy zdałam sobie sprawę, że coś czuję do mojego najlepszego przyjaciela. Po trzech latach wspaniałej przyjaźni – długich rozmów telefonicznych, naśmiewania się ze siebie, widywania się w najgorszych momentach, rzucania sobie wyzwań, aby się rozwijać, kibicowania sobie nawzajem i wzywania go, żeby mnie uratował – uświadomiłam sobie, że się zakochałam i cholernie mnie to przeraziło. Przeraziło mnie to, że wiedziałam, co czuję i co dla mnie znaczył, i wiedziałam, że gdybym miała wybierać, zawsze wybrałam jego. To było uczucie, o którym rozmawiały tylko starsze, dojrzalsze pary: uczucie, kiedy wiesz, wiesz.
Dobrze przeczytałeś, że uświadomienie sobie, że się w kimś zakochałem, zajęło mi trzy lata i tak, wiem, że to naprawdę dużo czasu. Przez miesiąc opierałem się na nowo zdobytej wiedzy o swoich uczuciach, mając nadzieję, że uda mi się je odeprzeć. Nie chciałam zakochać się w moim najlepszym przyjacielu, bo bałam się go stracić, ale jeszcze bardziej bałam się, że zostanę odrzucona.
Co więc zrobiłem? Schowałem te emocje głęboko, głęboko w ciemnym tunelu, żeby nikt nie mógł ich znaleźć. Ćwiczyłem, żeby uniknąć uczuć. Pracowałem więcej godzin, żeby uniknąć emocji. Spałem, żeby uniknąć emocji. Robiłem zakupy, żeby uniknąć emocji. I zgadnij co? Uczucia nadal tam były.
Szczerość w wyrażaniu swoich emocji i bycie bezbronnym Cię nie zniszczy. Tak naprawdę, to tylko cię wzmocni.
Podczas gdy próbowałem unikać rzeczywistości, przyjaciel przekazał mi kilka mądrych słów. Powiedziała mi, że być może pierwszym krokiem będzie przyznanie się do tego, co to jest. Biegałem, napychałem się i unikałem tak długo, że pogodzenie się z tym, jak się czułem, wydawało się niemożliwe. Ale kiedy siedzieliśmy, rozmawialiśmy i popijaliśmy kawę, moje serce zaczęło się uspokajać, a moje usta w końcu wypuściły słowa, które trzymałam w niewoli: byłam w nim zakochana.
Szczerość w wyrażaniu swoich emocji i bycie bezbronnym Cię nie zniszczy. Tak naprawdę, to tylko cię wzmocni.
Tak więc pewnego rześkiego, pogodnego wieczoru w Los Angeles z kieliszkiem wina w dłoni zabrałam telefon na taras mojego mieszkania i zadzwoniłam. Trzęsącymi się rękoma i drżącym głosem wypowiedziałam słowa, które tak bardzo starałam się ukryć: czuję do ciebie uczucia.
Przejdźmy szybko do dnia dzisiejszego: miłość, którą wyraziłam mojemu najlepszemu przyjacielowi, okazała się nieodwzajemniona. Powiedział mi, że chociaż czuł to samo wcześniej, nie uważał, że do siebie pasujemy. To była moja największa obawa, która spełniła się w czasie rzeczywistym, zakochałam się w kimś tylko po to, żeby nie było to odwzajemnione. Poczułem się zawstydzony; Poczułem się zdezorientowany; Poczułem się odsłonięty; Poczułem się głupio; Zostałem zraniony.
Próbowaliśmy wrócić do bycia bliskimi przyjaciółmi, tak jak zawsze, ale nie udało nam się to. Telefony ustały, a dowcipne SMS-y przestały wypełniać moją skrzynkę odbiorczą. Widzieliśmy się jeszcze raz w 2016 roku, kiedy oboje odwiedzaliśmy dom, ale moje serce nie było gotowe. Myślałam, że znów mogę być jego przyjacielem, ale nadal cierpiałam. Kiedy więc wróciłem po podróży, wysłałem mu SMS-a i powiedziałem, że nie mogę sobie teraz poradzić z byciem jego przyjacielem. Wysłał mi emoji z kciukiem w górę i od tego czasu nie rozmawialiśmy.
Ale zgadnij, co? Nadal tu jestem. Bycie szczerym w stosunku do moich emocji i bezbronność w obliczu faktu, że zakochałam się w najlepszym przyjacielu, mnie nie zabiło. Chociaż było to strasznie niewygodne, nadal tu jestem i ulgą było, że mogę być z nim szczery. To było jak uwolnienie ciśnienia z balonu.
Zakochałam się w moim najlepszym przyjacielu i ta miłość nie została odwzajemniona. OK. Tak właśnie jest, ale świadomość tego faktu mnie nie zniszczy. Z pewnością boli jak cholera, ale utrata miłości zawsze boli.
Po latach z pewnością nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Czasami nadal brakuje mi Davida. Zastanawiam się, dlaczego on nie czuł tego samego i dlaczego nie wybrał mnie, ale najbardziej brakuje mi naszej przyjaźni. Jest tak wiele rzeczy, którymi chciałabym się z nim podzielić na przestrzeni lat: zwolnienie z pracy, kariera niezależnego strzelca, szalone historie o współlokatorach, podróż do Włoch i mój półmaraton, żeby wymienić tylko kilka. Kiedy jednak zbyt długo znajduję się w pociągu myślowym zmierzającym w przeszłość, uprzejmie biorę bilet i kieruję się do drzwi wyjściowych.
Teraz wiem, że wystarczy mi, z tą osobą lub bez niej. To, że nie wybrał mnie jeden facet, nie oznacza, że nie jestem godna miłości lub nie jestem wystarczająco dobra. Wystarcza mi taki, jaki jestem.
Teraz wiem, że wystarczy mi, z tą osobą lub bez niej. To, że nie wybrał mnie jeden facet, nie oznacza, że nie jestem godna miłości lub nie jestem wystarczająco dobra.
Uważam, że bycie dorosłym i ogólnie zdrowym emocjonalnie człowiekiem oznacza pozwolenie sobie na bycie prawdziwym i bezbronnym. Choć jest wiele rzeczy, do których wróciłabym i które bym zrobiła inaczej, zakochawszy się w swoim najlepszym przyjacielu, jestem z siebie dumna, że miałam odwagę okazać się bezbronna. Jestem z siebie dumna, że wyraziłam swoje uczucia. Jestem nawet z siebie dumna, że powiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa na przyjaźń, bo tak naprawdę nie byłam. Teraz wiem, że to jest w porządku. Żałuję tylko, że nie odbyłam tej rozmowy osobiście i nie wysłałam SMS-a, ponieważ zasługiwała na więcej uwagi, podobnie jak on.
Jednak mogę okazać sobie łaskę, ponieważ miałem trochę do zrobienia, ponieważ wszyscy jesteśmy w trakcie tego procesu, niedoskonali ludzie. W tym roku byłem w strasznym bałaganie pod wieloma względami – nie ceniłem siebie ani swojego głosu. W następnym roku nastąpił duży rozwój i, chłopcze, było to bolesne. Stałem się bardziej pewny swoich talentów i darów, poznałem i polubiłem kobietę, którą widziałem w lustrze, nauczyłem się mówić „nie”, stawiać granice innym ludziom i traktować dbanie o siebie jako priorytet. Rok później pozwolił mi zastosować te lekcje w praktyce i zyskałem grubszą skórę. Patrząc w przyszłość, wiem, że stąd mogę tylko wspiąć się w górę.






































