Dałam Hinge 30 dni na znalezienie chłopaka – oto jak poszło
Przed ukończeniem college'u nie zostałbym przyłapany martwy na aplikacjach randkowych. Pojęcie to wydawało mi się takie obce. Niekończąca się gra polegająca na przesuwaniu palcem w celu znalezienia osób, które uważasz za urocze, dopasowywaniu się do zupełnie nieznajomych i rozmowie przez chwilę przed Może idziesz na randkę? Nie, dziękuję. W szkole miałam szczęście w randkowaniu, więc zaufałam swojej umiejętności znalezienia trwałego związku bez aplikacji. Poza tym wiele osób ostrzegało przed przerażającymi zdjęciami i kolejkami po podryw, które czekały na dziewczynę taką jak ja.
Szanuję każdego, kto korzysta z aplikacji randkowych, aby znaleźć coś bardziej swobodnego, ale jako wiecznie beznadziejna romantyczka, aplikacje randkowe po prostu nie pasowały do mojego wyobrażenia o dobrej historii miłosnej. Jak przewijanie na telefonie może się równać z możliwością uroczego spotkania w prawdziwym życiu? Komedie romantyczne, które oglądałem jako nastolatek, pokazały mi, jak łatwo można znaleźć bratnią duszę w słabo oświetlonym barze lub zatłoczonej ulicy. Jednak współczesne badania to potwierdzają 27 procent narzeczonych poznaliśmy się w aplikacjach randkowych, więc najwyraźniej mają więcej zasług, niż początkowo im przypisywałem. Do diabła, jedna z moich najlepszych przyjaciół poznała swojego chłopaka na Hinge, co tylko zmotywowało ją jeszcze bardziej do przekonania mnie do przyłączenia się.
Kiedy przeprowadziłem się do Chicago i zdałem sobie sprawę, jak mały krąg mam w zupełnie nowym mieście, zaryzykowałem i stworzyłem profil Hinge. Może rzeczywiście mogłabym znaleźć chłopaka tak jak ona? Postanowiłem, że spędzę miesiąc z aplikacją w ramach okresu próbnego, w duchu „nie odrzucaj, dopóki nie spróbujesz”. Cóż, dopasowałam się do może kilkunastu osób i chociaż poszłam tylko na jedną randkę, szokująco nie przejmuje się faktem, że nie mam przed sobą żadnych perspektyw. Zamiast tego zyskałem zupełnie nowe spojrzenie na randki i odrobinę konfrontacji z rzeczywistością. Przed nami wszystko, co wydarzyło się podczas moich 30 dni w Hinge i czy pozostanę w aplikacji.
Dzięki temu mniej obawiałam się randek
Jestem typem osoby, która wpada w spiralę spirali, jeśli SMS lub połączenie pozostaje bez odpowiedzi – coś, co spalił mnie w poprzednich związkach. Oczywiście oczekiwanie częstej komunikacji ze strony długoterminowego partnera różni się od dopasowania Hinge, którego jeszcze nawet nie spotkałem osobiście, ale nadal nie jest to najzdrowszy nawyk. Myślałam, że korzystanie z aplikacji randkowych pogorszy mój niespokojny styl przywiązania, ale, co szokujące, stało się odwrotnie. Teraz, kiedy rozmawiam z facetem i zauważam, że stresuję się ciszą w rozmowie, jestem w stanie przypomnieć sobie, że wciąż jesteśmy dla siebie obcy. I nie jestem nic winien tej osobie i on też nic nie jest mi winien.
Nie jest to niezawodne rozwiązanie, ale pomogło mi nieco obniżyć stawkę. Poza tym zmusiło mnie to do skupienia się na jakości ich reakcji, a nie na szybkości, o czym wcześniej prawie nie myślałem. Przede wszystkim teraz wiem, że jeśli będę szukać sposobów, w jakie moglibyśmy być kompatybilni, zamiast po prostu czekać i mieć nadzieję, że ich imię i nazwisko pojawi się w moich powiadomieniach, na dłuższą metę będę mieć lepsze i mniej niespokojne doświadczenie.
Uzależniłem się od gry w przesuwanie
Bardzo szybko nauczyłem się, że każdego dnia mam tylko określoną liczbę polubień. Na początku nie przeszkadzało mi to, ponieważ aplikacja twierdzi, że je ogranicza, aby zachęcić do bardziej autentycznych połączeń. Ale z każdym dniem spędzonym na przesuwaniu nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nie robię wystarczająco dużo, aby się tam wystawić. To szybko przerodziło się w lekką obsesję. Otwierałem aplikację kilka razy dziennie, nawet gdy skończyły mi się polubienia, tylko po to, żeby sprawdzić, czy mój kanał został odświeżony i udostępniono mi nowe profile do przewijania . W naprawdę złym momencie impulsywnie pobrałem Tindera, żeby mieć nowe twarze do obejrzenia… Trwało to niecałe 24 godziny, zanim usunąłem swój profil ze wstydu.
Myślałam, że kiedy dołączę do aplikacji randkowej, poczuję dziwną presję, by jak najszybciej znaleźć następny związek, ale większą przyjemność sprawiło mi to, że nie traktowałam tego tak poważnie.
Jeśli usłyszysz, że ktoś nazywa aplikacje randkowe uzależniającymi, nie żartuje. Możesz przystąpić do tego z jasnym wyobrażeniem o tym, czego szukasz u partnera, ale nadal może to bardzo szybko stać się bardzo powierzchowne. Jako ktoś, kto woli poznać kogoś jako przyjaciela, zanim nawiąże bardziej romantyczny związek, nie podobało mi się, jak bezmyślnie się czułem, przesuwając palcem. Moje krótkotrwałe uzależnienie było, delikatnie mówiąc, pobudką. Przestałem przesuwać w lewo wyłącznie na podstawie wyglądu lub pierwszego wrażenia, a teraz bardziej świadomie podchodzę do tego, czego szukam u mojego następnego partnera.
Stałem się widmowym hipokrytą
Kiedy planowałem wypić kawę podczas jednego z moich pierwszych meczów Hinge, wszystkie negatywne rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszałem o aplikacjach randkowych, wyleciały przez okno. Jak to możliwe, że tutaj jest tak ciężko, skoro umówiłam się na randkę w ciągu zaledwie kilku dni? Wkrótce udowodniono mi, że jestem bardzo, bardzo zło. Skontaktowałem się z nim dzień przed naszym spotkaniem i otrzymałem niejasną odpowiedź: Zobaczmy, jak to będzie, zanim zapadnie całkowita cisza radiowa. Oczywiście byłem zdumiony, ale szybko zrozumiałem, że to całkiem normalne.
Odbyłem rozmowy, które trwały tylko kilka SMS-ów tam i z powrotem, zanim nigdy więcej o nich nie słyszałem. Miałem też chłopaków, którzy się ze mną dogadywali i nie powiedzieli ani słowa. Samotna randka, na którą poszłam, była fajna, ale od tego czasu nie mam żadnej wiadomości od tego faceta. Ohyda? Nie bardzo. Ogólnie, Nauczyłam się, że nie zawsze istnieje jasny powód, dla którego ludzie się nawzajem szpiegują.
Nie jestem z tego dumna, ale przez cały miesiąc też czułam się winna duchów. Trzeba przyznać, że nawiedzałem facetów, którzy udzielali suchych odpowiedzi lub mówili, że chcą coś zaplanować, ale nigdy ich nie zrealizowali. Ostatecznie była to lekcja, dzięki której wiem, że odpowiednia dla mnie osoba będzie chciała spędzić czas na poznawaniu mnie – a ja będę chciała spędzić czas, chcąc ją poznać. Mając to na uwadze, przestałem traktować duchy tak osobiście.
Przestałam odczuwać presję znalezienia tego jedynego
Myślałam, że kiedy dołączę do aplikacji randkowej, poczuję dziwną presję, by jak najszybciej znaleźć następny związek, ale większą przyjemność sprawiło mi to, że nie traktowałam tego tak poważnie. Zacząłem traktować to jak grę, nazywając moje codzienne przesuwanie grą w Hinge. Dla jednego z Zawias wyświetla monit na moim profilu nagrałem, jak recytuję scenę z Znalezienie Nemo Zapamiętałem jako dziecko, wraz z głosami i efektami dźwiękowymi (bo dlaczego nie?). Zaangażowałem nawet moich przyjaciół, którzy pomagali mi wybierać najlepsze zdjęcia do mojego profilu, tworzyli sprytną wypowiedź otwierającą, czy też śmiali się z niektórych odpowiedzi, które otrzymałem.
Nie twierdzę, że niektóre nieudane mecze nie wytrącały mnie z równowagi od czasu do czasu, ale przestało to na mnie wpływać tak bardzo, jak myślałem. Poza tym, gdy miałem z tego więcej zabawy, randkowanie online stało się trochę bardziej fantazyjne i pozwoliło mi lepiej pokazać swoją osobowość. W końcu natknę się na kogoś, kto doceni moje dziwaczne cechy, prawda?
Zdecydowałem się pozostać w aplikacji tylko dla zabawy
Randki, czy to online, czy na żywo, mogą zamienić się w długotrwały związek jeśli tego właśnie szukasz. Ale nie musi to być od początku takie poważne i przytłaczające. Szkoda, że nie zrozumiałem tego wcześniej! Cała ta aplikacja randkowa nadal wydaje mi się trochę niekonwencjonalna, ale jestem z siebie dumna, że zaangażowałam się w sposób, jakiego nie zrobiłabym jeszcze kilka lat temu.
Zdecydowałem się pozostać w aplikacji po zakończeniu okresu próbnego, ponieważ, szczerze mówiąc, był to całkiem niezły czas. Z pewnością chciałbym zostać kolejną osobą, która odniosła sukces w branży Hinge, ale na razie nie czuję presji, aby połączyć siły. Dopóki poznaję nowych ludzi i wychodzę z mieszkania, nie obchodzi mnie nawet, czy każda randka w ciągu najbliższych 30 dni będzie okropna. Będę wracać po więcej, jeśli będzie to oznaczało, że odejdę z darmowym drinkiem i świetną historią.






































